Minister ds. Irlandii Płn.: czas na stworzenie rządu się kończy

ministerdsirlandiipln.jpg

Brytyjski minister ds. Irlandii Północnej James Brokenshire powiedział w poniedziałek w Izbie Gmin, że porozumienie w sprawie stworzenia nowego rządu Irlandii Płn. "wciąż jest możliwe", ale "czas zaczyna się kończyć".

Dotychczasowy termin na powołanie północnoirlandzkiego rządu minął o godz. 18 czasu lokalnego w czwartek, 29 czerwca.

Brytyjski rząd Theresy May może zdecydować o jego dalszym przedłużeniu, rozpisaniu kolejnych wyborów do północnoirlandzkiego parlamentu (przedterminowe wybory w marcu nie przyniosły rozstrzygnięcia) lub przejęciu części kontroli nad prowincją przez rząd w Londynie.

Przemawiając w Izbie Gmin, Brokenshire powiedział, że rząd w Londynie nie planuje zwołania przedterminowych wyborów, ale "chce pozostawić swoje opcje otwarte".

"Nadal wierzę, że osiągnięcie porozumienia jest możliwe; jeśli do tego dojdzie, przedstawię legislację, która pozwoli na szybkie stworzenie rządu, możliwie nawet jeszcze w tym tygodniu" - powiedział.

Jak dodał, w przypadku braku porozumienia konieczne może być częściowe przejęcie obowiązków wydatkowania budżetowego przez rząd centralny.

Brokenshire zaznaczył, że od marca kluczowe decyzje podejmują urzędnicy służby cywilnej, "ale taki stan rzeczy nie może trwać wiele dłużej".

Jednocześnie zapowiedział wprowadzenie nowych przepisów, które będą wymagały od północnoirlandzkich partii ujawnienia źródeł dotacji od osób prywatnych.

Irlandia Północna pozostaje bez rządu od stycznia, gdy reprezentujący Sinn Fein wicepremier północnoirlandzkiego rządu Martin McGuinness zrezygnował w grudniu ub. roku ze stanowiska na skutek konfliktu z Arlene Foster, szefową Demokratycznej Partii Unionistycznej (DUP). Konflikt dotyczył domniemanych malwersacji wokół dofinansowania energii ze źródeł odnawialnych, forsowanej przez DUP.

Na mocy tzw. porozumienia wielkopiątkowego zawartego w 1998 roku, które zakończyło trwający 30 lat krwawy konflikt między katolikami a protestantami w brytyjskim Ulsterze, dwa największe ugrupowania - unionistyczne i nacjonalistyczne - sprawują wspólnie rządy w Irlandii Płn. w ramach obowiązkowej koalicji.

Pomimo bezpośredniego zaangażowania premier May i udziału w mediacjach ministra Brokenshire'a, obie strony wciąż nie mogą zgodzić się co do warunków stworzenia nowego rządu, spierając się m.in. w sprawach dotyczących języka, kultury i rozumienia historii, w szczególności okresu konfliktu narodowościowego w Irlandii Północnej ("Troubles") w latach 1968-1998.

W marcowych przedterminowych wyborach do Zgromadzenia Irlandii Północnej probrytyjska Demokratyczna Partia Unionistyczna uzyskała 28 mandatów, a opowiadająca się za zjednoczeniem Irlandii nacjonalistyczna Sinn Fein tylko o jeden mniej. Jednak po raz pierwszy od powstania prowincji w 1921 roku w parlamencie (Stormoncie) unioniści, reprezentowani przez kilka ugrupowań, znaleźli się w mniejszości.

Irlandia Północna to najbiedniejszy region Zjednoczonego Królestwa i jako jedyny posiadający granicę lądową z UE. W ubiegłorocznym referendum większość obywateli prowincji opowiedziała się za pozostaniem w UE, podobnie jak Szkocja.

Od czasu czerwcowych przedterminowych wyborów do brytyjskiej Izby Gmin, północnoirlandzkie DUP aktywnie wspiera mniejszościowy rząd Partii Konserwatywnej pod wodzą May. Zdaniem sympatyków Sinn Fein stanowi to naruszenie zasady neutralności rządu centralnego wobec kruchej równowagi władzy w Irlandii Płn.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)