PŚ w skokach - w Norwegii nie tylko o punkty, ale i o duże pieniądze

pswskokachwnorwegii.jpg

W rozpoczynającym się w piątek nowym cykl "Raw Air" w skokach narciarskich nie tylko chodzi o punkty Pucharu Świata, ale i o duże pieniądze. W puli jest 100 tys. euro, a zwycięzca może zgarnąć nawet 60 tys.

Skoczkowie wypowiadają się w jednym tonie - to najtrudniejsza część sezonu. Nawet Turniej Czterech Skoczni nie jest tak fizycznie wymagający jak "Raw Air". Na skoczniach w Oslo, Lillehammer, Trondheim i mamucie w Vikersund odbędą się cztery konkursy indywidualne i dwa drużynowe. Przez 10 dni zawodnicy codziennie będą uczestniczyć w zawodach, kwalifikacjach czy treningach, których opuszczenie będzie jedyną możliwością wytchnienia.

Cykl rozpocznie się w piątek, a zakończy 19 marca w Vikersund. Najmniejszy błąd, słabsza dyspozycja może spowodować duże straty - nie tylko w klasyfikacji cyklu "Raw Air", ale także w Pucharze Świata.

Pod uwagę będą brane noty zawodników uzyskane w czterech konkursach indywidualnych, dwóch drużynowych i w czterech seriach kwalifikacyjnych. Eliminacje są traktowane jako prolog i oceniani będą w nich - podobnie jak w Turnieju Czterech Skoczni - także skoczkowie z czołowej "10" Pucharu Świata, którzy mają zagwarantowany start w pierwszej serii.

"To jest balansowanie na granicy wytrzymałości - fizycznej i psychicznej, ale nie będziemy chcieli odpuścić. To na pewno dobry pomysł, bo motywuje zawodników na te ostatnie tygodnie rywalizacji" - skomentował trener niemieckiej kadry Werner Schuster.

Konkursy drużynowe i indywidualne przeprowadzone będą według takich samych zasad, jak w Pucharze Świata. Zwycięzcą "Raw Air" zostanie ten zawodnik, który po 16 skokach (8 w konkursach indywidualnych, 4 w kwalifikacjach i 4 w konkursach drużynowych) będzie miał najwyższą notę łączną.

Zwycięzca całych zawodów nie otrzyma jednak dodatkowych punktów bonusowych do klasyfikacji generalnej PŚ. Wszystkie cztery indywidualne konkursy w norweskim turnieju będą bowiem punktowane tak samo, jak inne zawody cyklu. W grę wchodzą za to duże pieniądze - zwłaszcza w porównaniu z Turniejem Czterech Skoczni. Kamil Stoch, który wygrał ostatnią edycję TCS, otrzymał czek w wysokości 20 tys. euro. Teraz gra toczy się o stawkę trzy razy większą.

Liderem PŚ jest Stoch, który ma obecnie 60 pkt przewagi nad Austriakiem Stefanem Kraftem, trzeci w klasyfikacji generalnej Norweg Daniel Andre Tande ma 161 pkt mniej niż Polak.

Piątkowe kwalifikacje rozpoczną się o godz. 17.00. Wystąpią w nich Kamil Stoch, Piotr Żyła, Maciej Kot, Dawid Kubacki, Jan Ziobro, Stefan Hula i Klemens Murańka.(PAP)