Ekstraklasa piłkarska - Legia liderem, kłopoty Cracovii

legialiderem.jpg

Legia Warszawa pokonała u siebie Pogoń Szczecin 2:0 w 27. kolejce piłkarskiej ekstraklasy i co najmniej do niedzieli będzie liderem. Tego dnia zagra Jagiellonia Białystok, które ustępuje obecnie mistrzowi Polski o dwa punkty. Trwa zła seria przedostatniej w tabeli Cracovii.

Losy meczu na Łazienkowskiej rozstrzygnęły się w drugiej połowie. Pół godziny przed końcem spotkania goście nie wykorzystali znakomitej sytuacji, Legia szybko przeprowadziła kontratak, zakończony celnym strzałem z bliska Michała Kucharczyka. Ten sam zawodnik był bohaterem stołecznej ekipy w poprzedniej kolejce, gdy strzelił oba gole w wyjazdowym spotkaniu z Lechią Gdańsk (2:1).

W 77. minucie wynik starcia z Pogonią ustalił strzałem zza pola karnego Belg Vadis Odjidja-Ofoe. To czwarte zwycięstwo z rzędu podopiecznych Jacka Magiery, którzy z dorobkiem 51 punktów awansowali - po raz pierwszy w obecnym sezonie - na pozycję lidera.

Sobotnie spotkanie w Warszawie prowadził, w ramach wymiany sędziowskiej między federacjami, Szwajcar Adrien Jaccottet.

W ekipie Pogoni wystąpił Bułgar Spas Delew, którego dwa gole zapewniły niedawno zwycięstwo Bułgarii nad Holendrami 2:0 w meczu eliminacji mistrzostw świata 2018.

W niedzielę pozycję lidera ekstraklasy może odzyskać Jagiellonia (49), pod warunkiem zwycięstwa u siebie nad przeżywającą ostatnio sportowy kryzys drużyną Bruk-Betu Termiliki Nieciecza (sześć meczów bez zwycięstwa, Czesław Michniewicz przestał pełnić funkcję trenera).

Taki dorobek punktowy jak obecnie Jagiellonia ma Lech Poznań, który już w piątek zremisował na wyjeździe z Wisłą Kraków 0:0.

"Kolejorz" rozpoczął 2017 rok od imponującej serii zwycięstw, ale w poprzedniej kolejce zremisował u siebie z ostatnim Górnikiem Łęczna 0:0, a teraz nie zdołał strzelić gola w Krakowie. Na pocieszeniem poznaniakom pozostaje fakt, że w tym roku - licząc wszystkie rozgrywki - stracili tylko jedną bramkę. Poza tym Lech jest bardzo blisko awansu do finału Pucharu Polski (3:0 w pierwszym meczu z Pogonią).

Zwycięstwo w 24. kolejce odniósł Górnik. Zamykająca tabelę ekipa z Łęcznej pokonała na wyjeździe Arkę Gdynia 4:2, prowadząc do 73. minuty już 3:0.

"Zdobyliśmy niezwykle ważne punkty, wręcz na wagę złota, bo mieliśmy ich znacznie mniej niż Arka" - przyznał trener gości Franciszek Smuda.

Jego zespół pozostał na ostatnim miejscu (26 pkt), ale do czternastego Piasta (gra w poniedziałek) traci już tylko dwa punkty.

W innym sobotnim spotkaniu mająca spore problemy kadrowe Cracovia przegrała na wyjeździe z Wisłą Płock 1:4. Dwie bramki dla gospodarzy zdobył Mateusz Piątkowski, ale ozdobą meczu był jedyny gol gości, uzyskany po strzale z dystansu w 11. minucie przez Sebastiana Stebleckiego.

"Pasy" nie wygrały szóstego meczu z rzędu i pozostały na przedostatnim miejscu z dorobkiem 27 punktów. Na dodatek mają trudny terminarz. W sezonie zasadniczym zagrają jeszcze m.in. na wyjeździe z Jagiellonią i u siebie z Legią.

"Zdaję sobie z tego sprawę, że to może być mój ostatni mecz jako trenera z drużyną z Krakowa. Winę biorę na siebie, nie będę chował głowy w piasek. Jestem gotowy na każdą decyzję" - przyznał trener gości Jacek Zieliński.

27. serię ekstraklasy rozpoczął piątkowy mecz we Wrocławiu, gdzie Śląsk bez kłopotów pokonał Koronę 3:0. Kielczanie spisują się dobrze na swoim boisku, ale na wyjazdach mają w tym sezonie ogromne problemy. To była ich jedenasta porażka w 14 meczach na obcym stadionie.

W niedzielę odbędą się dwa mecze. Wspomniana Jagiellonia podejmie Bruk-Bet Termalicę, a czwarta w tabeli Lechia Gdańsk - po trzech kolejnych porażkach - zagra z Zagłębiem Lubin.

Kolejkę zakończy poniedziałkowe spotkanie Ruchu Chorzów z Piastem Gliwice. "Niebiescy" nie przegrali pięciu ostatnich meczów (cztery zwycięstwa). Dzięki tej serii mają 29 punktów - jeden więcej od Piasta. (PAP)