Ekstraklasa piłkarska - "Jaga" umocniła się na prowadzeniu

jagaumocnilasie.jpg

Piłkarze Jagiellonii Białystok pokonali u siebie Pogoń Szczecin 1:0 w 31. kolejce grupy ekstraklasy i umocnili się na pozycji lidera mistrzowskiej. Punkty straciła druga dotychczas Legia Warszawa - mistrz Polski zremisował u siebie z Wisłą Kraków 1:1.

Zwycięstwo Jagiellonii zapewnił w 33. minucie Cillian Sheridan. Irlandczyk najwyżej wyskoczył do dośrodkowania Litwina Fiodora Cernycha z lewego narożnika boiska i trafił do siatki głową. W ostatnich pięciu występach zdobył wszystkie pięć dotychczasowych goli w ekstraklasie.

Najlepszą okazję do wyrównania Pogoń miała w 55. minucie, ale Słowak Marian Kelemen zdołał wybronić trudny strzał głową Jarosława Fojuta.

Zespół z Białegostoku ma 33 punkty i powiększył do trzech przewagę nad Legią, która spadła na trzecie miejsce. Drugi z dorobkiem 31 drugi jest Lech Poznań.

Trener Jagiellonii Michał Probierz zadedykował zwycięstwo Markowi Wasilukowi, który doznał poważnej kontuzji w spotkaniu z Piastem w Gliwicach 22 kwietnia i prawdopodobnie do końca sezonu już nie zagra.

"To piłkarz, który jest stąd i zasługuje na jak największy szacunek. Teraz czeka nas bardzo trudne spotkanie w Kielcach i o nim już myślimy" - powiedział na konferencji prasowej szkoleniowiec lidera.

Legia nie zdołała utrzymać dystansu do lidera - w Warszawie tylko zremisowała z piątą w tabeli Wisłą Kraków 1:1. Co więcej, to goście, którzy tracą do obrońców tytułu siedem punktów, pierwsi strzelili bramkę - w 58. minucie z rzutu karnego do siatki trafił Chorwat Petar Brlek. Niewiele ponad kwadrans później wyrównał głową Artur Jędrzejczyk, zdobywając pierwszego gola w sezonie.

"Chcę pochwalić moich piłkarzy za walkę. W końcówce zdominowali rywala, ale zabrakło im odrobinę precyzji. Do lidera tracimy trzy punkty, a do końca sezonu pozostało sześć kolejek. Wszystko może się jeszcze zdarzyć" - wspomniał szkoleniowiec Legii Jacek Magiera.

Na potknięciu Legii skorzystał też Lech Poznań, który w piątek po zaciętym meczu pokonał u siebie Koronę Kielce 3:2. Dwa gole dla "Kolejorza" - oba z rzutów karnych - zdobył Marcin Robak. Doświadczony napastnik, król strzelców ekstraklasy 2013/14, umocnił się na prowadzeniu w tej klasyfikacji w obecnym sezonie - ma 17 trafień.

Teraz Lech szykuje się na wtorkowy finał Pucharu Polski w Warszawie. Rywalem będzie Arka Gdynia.

Czwarta w tabeli jest Lechia, która podobnie jak Legia ma 30 pkt. W sobotę w Gdańsku podopieczni trenera Piotra Nowaka wygrali właśnie z Bruk-Betem 2:0. Gole uzyskali Słowak Lukas Haraslin i Portugalczyk Marco Paixao.

W niedzielę nie było meczów grupy spadkowej, która zakończy pierwszą po fazie zasadniczej kolejkę w poniedziałek. Wówczas mające 20 punktów KGHM Zagłębie Lubin podejmie Cracovię, która zgromadziła 16 "oczek". Liderem tej "ósemki" jest Wisła Płock - 21.

Walka o utrzymanie jest zacięta. Po raz pierwszy od dawna z ostatniego miejsca wydostał się Górnik Łęczna. Zespół prowadzony przez Franciszka Smudę, dzięki bramkom Bartosza Śpiączki i Grzegorza Bonina, pokonał w sobotę we Wrocławiu Śląsk 2:0 i awansował z 16. na 11. miejsce (18 pkt), Śląsk jest lokatę niżej (17).

Trzynasta Arka (17 pkt) zremisowała w piątek z Piastem Gliwice 1:1, choć długo prowadziła po golu z rzutu karnego Mateusza Szwocha, a od 73. minuty grała z przewagą jednego zawodnika (dwie żółte kartki w krótkim czasie Serba Aleksandra Sedlara). W końcówce spotkania gliwiczanie wyrównali dzięki Maciejowi Jankowskiemu.

W sobotę Wisła Płock, która była bliska gry w grupie mistrzowskiej, zremisowała u siebie z Ruchem Chorzów 1:1. W 77. minucie, już przy wyniku 1:1, gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego. "Niebiescy" mają 16 punktów, podobnie jak Cracovia i Piast. (PAP)