Ekstraklasa piłkarska - Legia dogoniła czołówkę

legidogonilaczolowke.jpg

 

Piłkarze Legii Warszawa odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu 1:0, tym razem na wyjeździe z Wisłą Kraków w 13. kolejce ekstraklasy. Do lidera Lecha Poznań tracą już tylko punkt. W innym niedzielnym meczu Arka pokonała w Gdyni wicemistrza kraju Jagiellonię 4:1.

Losy spotkania w Krakowie, oglądanego z trybun przez 33 tysiące widzów, rozstrzygnęły się już w 21. minucie. Wówczas Michał Kucharczyk dośrodkował mocno z lewej strony, a będący przed bramką Jarosław Niezgoda pokonał golkipera gospodarzy. Gol tego samego zawodnika tydzień wcześniej zdecydował o losach potyczki z Lechią Gdańsk (1:0).

W 54. minucie sędzia Bartosz Frankowski podyktował rzut karny dla Wisły, uznając, że Kucharczyk faulował Rafała Boguskiego, ale po wideoweryfikacji zmienił swoją decyzję.

Wiślacy mogli wyrównać w końcówce spotkania, jednak po przepuszczeniu piłki przez Michała Pazdana Hiszpan Carlitos nie wykorzystał znakomitej sytuacji. W efekcie "Biała Gwiazda" jest na razie jedyną ekipą, która w tej kolejce nie zdobyła gola.

Wcześniej w niedzielę w Gdyni zdobywca Pucharu Polski podjął aktualnego wicemistrza kraju. Arka nadspodziewanie gładko wygrała z Jagiellonią Białystok 4:1 i awansowała na ósme miejsce w tabeli - 19 pkt. Goście spadli na szóste - 20.

Dwie bramki dla Arki padły po strzałach głową - Michała Marcjanika, Rafała Siemaszki, a Marcin Warcholak trafił z rzutu wolnego. Czwarta - po strzale samobójczym Piotra Wlazły. Honorowe trafienie dla gości zaliczył Ukrainiec Taras Romanczuk.

"Przegraliśmy głównie przez stałe fragmenty. Rzadko się zdarza, aby w jednym spotkaniu stracić w ten sposób trzy bramki i to był nasz największy problem" - przyznał trener Jagiellonii Ireneusz Mamrot.

Po niedzielnych meczach Legia, która dwie kolejki temu była ósma ze stratą sześciu punktów do lidera, jest już czwarta z dorobkiem 22 punktów. W "czubie" jest bardzo ciasno, ponieważ zespoły czołówki solidarnie zremisowały swoje mecze: Lech, Górnik Zabrze i KGHM Zagłębie Lubin. W efekcie wszystkie mają po 23 punkty i tylko o jeden wyprzedzają obrońców tytułów.

Teoretycznie najłatwiejsze zadanie miało Zagłębie. Podopieczni trenera Piotra Stokowca podejmowali słabo spisujący się w tym sezonie Piast Gliwice. Spotkanie zaczęło się po ich myśli - w siódmej minucie z gola, ósmego w rozgrywkach, cieszył się Jakub Świerczok. Kwadrans później był już jednak remis za sprawą trafienia Czecha Michala Papadopulosa, byłego gracza lubinian. Zagłębie ponownie objęło prowadzenie w 53. minucie, gdy bramkę zdobył Filip Jagiełło. Już w doliczonym czasie gry wyrównał bardzo aktywny tego dnia Ekwadorczyk Joel Valencia.

Jeszcze więcej goli padło w drugim piątkowym meczu, w którym Górnik podejmował Koronę Kielce. Do przerwy gospodarze prowadzili 3:1 po dwóch bramkach Damiana Kądziora i 13. trafieniu w sezonie Hiszpana Igora Angulo. Strzelcem gola dla Korony był... pomocnik Górnika Szymon Matuszek.

Zabrzanie jednak prowadzenia również nie utrzymali. W 73. minucie kontaktową bramkę zdobył Słoweniec Goran Cvijanovic, a w 85. wyrównał Jacek Kiełb.

Zwycięstwa nie odniósł także Lech, który po emocjonującym meczu zremisował w sobotę w Gdańsku z Lechią 3:3.

Do przerwy 2:1 prowadziła ekipa z Trójmiasta. Bramki dla niej Błażeja Augustyna i Portugalczyka Marco Paixao z karnego rozdzielił Maciej Gajos. Od 52. minuty goście grali z przewagą jednego zawodnika (czerwoną kartką został ukarany Michał Nalepa). Lech przejął inicjatywę i strzelił dwa gole. W 70. minucie trafił Duńczyk Christian Gytkjaer, a w 72. Maciej Makuszewski, były gracz Lechii.

To jednak nie był koniec emocji. Chwilę po bramce Makuszewskiego siły się wyrównały, bo czerwoną kartkę zobaczył Rumun Mihai Radut. W 76. minucie było już 3:3 - własnego bramkarza pokonał austriacki obrońca bośniackiego pochodzenia Emir Dilaver.

Coraz trudniejsza jest sytuacja Pogoni i jej trenera Macieja Skorży. Szczecinianie na zwycięstwo czekają już od 19 sierpnia. W sobotę na własnym stadionie uległa Bruk-Bet Termalice Nieciecza 2:3. "Portowcy" wygraną stracili w końcówce.

Na gola z trzeciej minuty wyróżniającego się pomocnika gości Łukasza Piątka gospodarze odpowiedzieli dwiema bramkami Adama Frączczaka (jedną z karnego). W 82. minucie wyrównał na 2:2 Łotysz Vitalijs Maksimenko, a w 89. zwycięstwo Termalice zapewnił Słowak David Guba.

Po ostatnim gwizdku doszło do chuligańskiego incydentu. Kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców Pogoni chciała się dostać do szatni piłkarzy. Powstrzymała ich ochrona, wsparta przez policję. Użyto gazu łzawiącego.

W ostatnim sobotnim meczu Sandecja Nowy Sącz - grająca jako gospodarz w Niecieczy - zremisowała z Cracovią. "Pasy" prowadziły od dziewiątej minuty po golu Michała Helika. W 87. wyrównał Filip Piszczek.

Obecną serię spotkań zakończy w poniedziałek mecz Wisła Płock - Śląsk Wrocław.

W 13. kolejce ekstraklasy, podobnie jak w poprzedniej, na stadionach odbywa się "Zrzuta Narodowa", czyli akcja mająca wesprzeć finansowo "Szlachetną Paczkę", docierającą do dziesiątek tysięcy potrzebujących rodzin. Jej wielki finał miał miejsce przy okazji meczu Wisły Kraków z Legią. Podobnie jak na pozostałych meczach wolontariusze "Szlachetnej Paczki" wychodzili na murawę przed piłkarzami z flagą "LUBIĘ LUDZI".

Ekstraklasa S.A. trzeci raz z rzędu włączyła się w zbiórkę "Szlachetnej Paczki", ale po raz pierwszy na taką skalę. Współpracę zainaugurował spot "LUBIĘ LUDZI", w którym wystąpili Sławomir Peszko, Carlitos, Jakub Kosecki oraz wielu innych piłkarzy ekstraklasy.(PAP)