PŚ w skokach - znakomite pojedyncze skoki Polaków

znakomiteojedynczesko.jpg

Znakomite pojedyncze próby i dobra postawa zawodników jako drużyny - takie wnioski wyciągnął Adam Małysz po niedzielnym konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Niżnym Tagile. Kamil Stoch zajął siódme, a Maciej Kot ósme miejsce. Wygrał Niemiec Andreas Wellinger.

"Znów znakomite pojedyncze skoki, jak choćby Maćka Kota w pierwszej serii czy Kamila Stocha w drugiej. Mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni i będziemy oglądać po dwa równe, dobre skoki. Cieszy mnie też, że ogólnie drużyna wygląda dobrze, a Kuba Wolny systematycznie zbiera punkciki. Dziś zaliczył najlepszy wynik w Pucharze Świata w karierze" - napisał na Facebooku dyrektor sportowy PZN Małysz, który w niedzielę obchodził 40. urodziny.

W finałowej serii wystąpiło pięciu Polaków, z których tylko Stoch poprawił swoją pozycję. Dwukrotny mistrz olimpijski po pierwszej serii zajmował dziewiąte miejsce.

Stoch uzyskał 123,5 i 132,5 m. Zaledwie o 0,3 pkt wyprzedził piątego po pierwszej serii Kota, który skoczył 130 i 132,5 m. Obaj w finałowej serii rywalizowali w świetnych warunkach. Zwłaszcza Kot, któremu odjęto 14,8 pkt - najwięcej spośród wszystkich zawodników - za wiatr wiejący pod narty prawie 1,5 m/s.

"Skoki były troszkę lepsze. Zrobiłem krok do przodu, w końcu też warunki dopisały, a to złożyło się na fajny wynik. Niewiele zabrakło, by być trochę wyżej. Chociażby trochę wyższych not sędziowskich, bo moi rywale dostali ok. dwóch punktów więcej w tym elemencie, a to spora różnica. Nad stylem, lądowaniem, trzeba jeszcze popracować, ale przede wszystkim jakość skoku była troszkę lepsza" - ocenił w rozmowie z dziennikarzem TVP Sport Kot.

Zwrócił on uwagę, że rywale tak samo ciężko pracowali jak oni i na razie trzeba poczekać cierpliwie na to, by przyszły jeszcze lepsze wyniki.

"Nikt nie przespał okresu przygotowawczego, zwłaszcza po sezonie, w którym to my byliśmy najlepsi. Wszyscy chcieli nas dopaść i z nami wygrać. Pracowali równie ciężko. To dopiero początek sezonu i teraz my musimy troszkę gonić, ale myślę, że to jest po względem taktyki i psychiki dobra sytuacja, że teraz będziemy trochę w cieniu. Myślę, że w tych najważniejszych momentach to my będziemy górą" - dodał.

Podobnego zdania był Stoch.

"Może pod względem wynikowym tego nie widać, ale wykonałem w ten weekend dobrą pracę. Ze skoku na skok się rozkręcałem i tych solidnych prób na wysokim poziomie było dużo więcej niż w Wiśle i Kuusamo. Mogę wyjechać stąd z podniesioną głową i patrzeć z uśmiechem w przyszłość" - zaznaczył w wywiadzie dla TVP Sport.

Przekonywał także, że Niemcy są do doścignięcia, ale na razie trudno mu jest określić, kiedy.

"Trzeba być cierpliwym. Sezon dopiero się rozpoczął. Jeszcze wiele zawodów przed nami, dużo się jeszcze będzie zmieniać. Będą różne skocznie, różne warunki" - podkreślił.

W drugiej dziesiątce uplasowali się szesnasty Piotr Żyła - 121,5 i 131 m oraz dziewiętnasty Dawid Kubacki - 121,5 i 126,5 m, który w drugiej serii miał prawie tak korzystny wiatr jak Kot (odjęte 14,5 pkt).

Osiemnasty przed finałową serią Jakub Wolny zajął 26. miejsce, co i tak jest jego najlepszym występem w PŚ w karierze. Do tej pory była nim 27. pozycja w Zakopanem w sezonie 2015/16.

Teraz skoczków czeka powrót do kraju. W czwartek udadzą się w podróż do Titisse-Neustadt. (PAP)