Lech coraz bliżej Legii

lechcorazblizejlegii.jpg

Piłkarze Lecha po emocjonującej końcówce pokonali w Poznaniu Śląsk Wrocław 2:1 w 25. kolejce ekstraklasy i do wicelidera Legii tracą już tylko dwa punkty. Warszawski zespół dzień wcześniej przegrał u siebie z liderem Jagiellonią Białystok 0:2.

Środowe mecze, podobnie jak wtorkowe, odbywały się przy bardzo niskich temperaturach, co miało wpływ na frekwencję oraz niewielką liczbę strzelonych goli.

W Poznaniu aż do 80. minuty było 0:0. Wówczas jednak "Kolejorz" objął prowadzenie. Swoją pierwszą w polskiej lidze bramkę zdobył głową sprowadzony w zimowej przerwie Ukrainiec Ołeksij Chobłenko.

Chwilę później wrocławianie wyrównali. Instynktem strzeleckim popisał się dwukrotny król strzelców ekstraklasy Marcin Robak.

To jednak nie był koniec emocji. W 89. minucie do siatki gości trafił Christian Gytkjaer. Początkowo arbiter Bartosz Frankowski nie uznał gola, jednak po chwili - po konsultacji z VAR - zmienił swoją decyzję.

Lechici mieli kolejne okazje, ale wynik już nie uległ zmianie. To jedyne zwycięstwo gospodarzy w ośmiu spotkaniach 25. kolejki.

Wygrana poznańskiego zespołu oznacza, że umocnił się na trzecim miejscu. Ma 43 punkty i traci już tylko dwa do drugiej Legii, z którą zmierzy się w Warszawie w następnej kolejce. Strata Lecha do prowadzącej Jagiellonii wynosi pięć punktów.

W pozostałych trzech środowych spotkaniach nie wyłoniono zwycięzców.

Bezbramkowe remisy padły w meczach Górnika Zabrze z przedostatnią Pogonią Szczecin oraz Arki Gdynia z Piastem Gliwice. Dla czwartego w tabeli Górnika to pierwszy wynik 0:0 w tym sezonie.

Z kolei Wisła Kraków zremisowała z Koroną Kielce 1:1. W pierwszej połowie Hiszpan Carlitos nie wykorzystał rzutu karnego dla wiślaków. Kielczanie od 74. minuty grali w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla senegalskiego obrońcy Pape Diawa.

Dzień wcześniej, w szlagierze 25. kolejki, Jagiellonia pokonała w Warszawie broniącą tytułu Legię 2:0.

Goście z Białegostoku, który w 2018 roku wygrali wszystkie dotychczasowe mecze (tracąc zaledwie jedną bramkę), od początku spotkania na Łazienkowskiej osiągnęli przewagę. Od 15. minuty było im łatwiej, ponieważ za brutalny faul czerwoną kartkę zobaczył Chorwat Domagoj Antolic. Początkowo arbiter Daniel Stefański pokazał mu żółtą, ale po skorzystaniu z systemu wideoweryfikacji zmienił decyzję.

Wkrótce potem sędzia po raz drugi zmienił swoją decyzję po konsultacji z VAR. Gola dla Jagiellonii strzelił Przemysław Frankowski, ale arbiter po obejrzeniu powtórki nie uznał bramki, a cała sytuacja od strzelenia gola do wznowienia gry trwała około trzech minut.

Podopieczni Ireneusza Mamrota dalej atakowali i dopięli swego w końcówce pierwszej połowy. Bramkę z rzutu karnego zdobył wówczas Litwin Arvydas Novikovas.

W drugiej połowie wciąż stroną dominującą byli goście z Białegostoku. Efektem ich przewagi był drugi gol, strzelony w 88. minucie po uderzeniu głową rezerwowego Karola Świderskiego.

Gospodarze kończyli mecz w dziewiątkę - w doliczonym czasie gry drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany Czarnogórzec Marko Vesovic.

Dzięki zwycięstwu Jagiellonia już o trzy punkty wyprzedza Legię. W jesiennym meczu obu ekip również górą był zespół z Białegostoku, który wygrał u siebie 1:0.

"Byliśmy jak przebity balon. Brakowało nam energii" - przyznał po meczu chorwacki trener Legii Romeo Jozak.

Szlagier na Łazienkowskiej zepchnął w cień inne wtorkowe mecze 25. kolejki.

Emocji nie brakowało w Gdańsku, gdzie Lechia zremisowała w Bruk-Betem Termalicą Nieciecza 2:2, tracąc gola w doliczonym czasie po strzale fińskiego obrońcy Joony Toivio.

Dla obu zespołów to było istotne spotkanie. Lechia zajmuje obecnie 12. miejsce (26 pkt), a Bruk-Bet czternaste (25).

Pogarsza się sytuacja Sandecji Nowy Sącz, która na zwycięstwo czeka od 17 września. Beniaminek uległ w Niecieczy (tam gra jako gospodarz) Zagłębiu Lubin 0:1 po golu Kamila Mazka w końcówce pierwszej połowy.

Gospodarze grali od 67. minuty w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Bułgara Płamena Kraczunowa. Spotkanie oglądało niespełna stu kibiców, co jest niechlubnym rekordem w ostatnich sezonach ekstraklasy.

Sandecja z dorobkiem 22 punktów zamyka tabelę, Zagłębie jest siódme (36).

Identycznym wynikiem zakończyło się spotkanie ósmej obecnie Wisły Płock z dziesiątą Cracovią. Dla gospodarzy, którzy do niedawna imponowali serią zwycięstw, to druga porażka z rzędu (w poprzedniej kolejce 1:2 z Pogonią). Zwycięstwo "Pasom" zapewnił w 75. minucie Krzysztof Piątek. (PAP)