Unijny biznes do premier May: postęp ws. Brexitu zbyt wolny

unijnybiznesdopremier.jpg

Przedstawiciele unijnych przedsiębiorców zrzeszeni w organizacji BusinessEurope ostrzegli w poniedziałek brytyjską premier Theresę May, że są "bardzo zaniepokojeni" powolnym tempem negocjacji ws. wyjścia z Unii Europejskiej.

W spotkaniu na Downing Street wzięli udział przedstawiciele 12 narodowych federacji pracodawców i przedsiębiorców, w tym Konfederacji Brytyjskiego Przemysłu (CBI) i polskiej Konfederacji Lewiatan.

W rozmowach oprócz szefowej rządu wzięli udział także minister ds. wyjścia z Unii Europejskiej David Davis i wiceministrowie odpowiedzialni za relacje z biznesem i rozwój gospodarki, Greg Clark i Stephen Barclay.

Wicedyrektor generalny Lewiatana dr Grzegorz Baczewski mówił w rozmowie z PAP po zakończeniu spotkania, że uczestnicy rozmów tłumaczyli premier May, że "po stronie biznesu jest duży poziom zaniepokojenia tym, co się dzieje w kwestii negocjacji".

Jak powiedział, przedsiębiorcy "oczekują przyspieszenia (...), tak aby na grudniowej Radzie można było usłyszeć komunikat, że postęp jest wystarczający i żebyśmy mogli przejść do fazy drugiej - dla biznesu dużo bardziej interesującej, bo dotyczącej kwestii handlowych, taryfowych, inwestycyjnych".

Baczewski zaznaczył, że brytyjska strona rozmów podkreślała, że "postęp nie zależy tylko od jednej strony" i "Unia Europejska również odpowiada za (powolne) tempo negocjacji", ale jego zdaniem "to po stronie Wielkiej Brytanii mogłoby być więcej konkretnych propozycji - ciągle ich nie słyszymy i jesteśmy w fazie pierwszej, która z perspektywy biznesu wydawała się być prosta".

Przedstawiciel Lewiatana, skupiającego 4,1 tys. firm zatrudniających ponad milion osób, powiedział, że "rekomendowałby polskim firmom, aby nie panikowały, nawet jeśli postęp (w negocjacjach) nie będzie wystarczający" po grudniowej Radzie Europejskiej, ale przyznał, że "wolałby, (...) aby do grudnia przejść do fazy drugiej" i rozmów o przyszłych porozumieniach handlowych.

Jednocześnie zaznaczył, że postulowany przez brytyjski rząd dwuletni okres przejściowy "wydaje się niewystarczający".

"Nawet gdybyśmy już teraz mieli podjęte decyzje o tym, jak to ma wyglądać (...), to dwa lata na przygotowanie firm i państw to stosunkowo krótko. Gdyby strona brytyjska była skłonna wydłużyć ten okres, to mogłoby to uspokoić biznes" - ocenił.

Ekspert ostrzegł jednocześnie, że w razie realizacji skrajnie pesymistycznego scenariusza o braku porozumienia ws. przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z UE mogłoby dojść do "chaosu", i ocenił, że przedsiębiorcy "w ogóle nie są przygotowani" na taką sytuację.

Dodał, że załamanie negocjacji mogłoby potencjalnie zagrozić nawet "tysiącom" miejsc pracy w Polsce, w szczególności dotykając branżę transportową, fabryki będące częścią szerszego łańcucha dostaw, np. dla przemysłu motoryzacyjnego i firmy budowlane.

"W przypadku twardego Brexitu właściwie cały przepływ towarów stanie, podobnie jak przepływ usług. Jeśli do tego dojdą kwestie taryf celnych i barier pozataryfowych, co do których nawet nie wiemy (na tym etapie), jakie mogą wystąpić... Wszystko stanie na dość długi czas" - powiedział.

Według modelu przygotowanego przez ośrodek badawczy Oxford Economics w razie braku porozumienia Polska straci ok. 0,4 proc. PKB do 2020 roku i będzie jednym z krajów najbardziej dotkniętych negatywnymi konsekwencjami. Wielka Brytania jest drugim partnerem handlowym Polski, a wartość wymiany handlowej wyniosła w ubiegłym roku ok. 17 mld funtów.

Pytany o to, jaką rekomendację Lewiatan przekazałby polskim władzom, Baczewski powiedział, że sugerowałby, "aby być jak najbliżej UE i negocjować jako jedna organizacja, który ma wspólne interesy", szanując wspólnotowy mandat udzielony przez państwa głównemu negocjatorowi z ramienia KE Michelowi Barnierowi.

Jak zaznaczył, "na dzisiejszym spotkaniu można było odnieść uzasadnione wrażenie, że brytyjski rząd chciałby, żeby UE zaczęła występować jako poszczególne kraje członkowskie", co jego zdaniem wzmocniłoby pozycję Londynu i "oznaczałoby gorsze warunki dla poszczególnych krajów".

W wydanym po rozmowach oświadczeniu przewodnicząca BusinessEurope Emma Marcegaglia również podkreśliła zaniepokojenie powolnym postępem w negocjacjach i tym, że biznes oczekuje realizacji zapowiedzi złożonych przez May podczas wrześniowego wystąpienia we Florencji.

Marcegaglia oceniła, że przyspieszenie rozmów na przełomie roku "zbuduje w firmach pewność, której potrzebują, aby nadal mieć pozytywny wkład w dobrobyt Europy w tych niepewnych czasach".

Kancelaria May zaznaczyła z kolei, że szefowa rządu "powtórzyła swoją ambicję dotyczącą wolnego i pozbawionego barier handlu z 27 państwami członkowskimi po wyjściu Wielkiej Brytanii (z UE)" oraz wyraziła swoją wolę zapewnienia stabilności regulacyjnej przez doprowadzenie do porozumienia ws. okresu przejściowego "tak szybko, jak to możliwe".

W piątek unijny negocjator ws. Brexitu Michel Barnier powiedział w Brukseli po szóstej rundzie rozmów, że jeśli strony nie zdołają porozumieć się w tej sprawie w najbliższych tygodniach, to jest mało prawdopodobne, by Rada Europejska mogła się nią zająć na najbliższym szczycie 14 i 15 grudnia. Zaznaczył, że strona unijna nie oczekuje od Wielkiej Brytanii ustępstw, lecz jedynie wypełnienia ustalonych wcześniej zobowiązań.

Podczas ostatniego spotkania Rady Europejskiej w październiku liderzy 27 pozostałych państw członkowskich oznajmili, że w negocjacjach nie osiągnięto dotychczas wystarczającego postępu, który pozwoliłby na otwarcie drugiego etapu rozmów o przyszłych stosunkach handlowych Wielkiej Brytanii z UE.

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z UE 29 marca br. i ma ją opuścić 29 marca 2019 roku.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)