Szef MSZ: szczyt Trump-Kim krokiem w stronę stabilności

szefmszszczyttrumpkim.jpg

Szef brytyjskiego MSZ Boris Johnson ocenił we wtorek, że spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa i przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una jest "istotnym krokiem w stronę stabilizacji regionu". Zastrzegł jednak, że "wciąż potrzeba wiele pracy".

W oświadczeniu przesłanym mediom, w tym PAP, Johnson podkreślił, że "z radością przyjął" informacje o spotkaniu obu przywódców, które określił jako "konstruktywne". Jak zaznaczył, stabilność regionu ma szczególne znaczenie ze względu na globalny wzrost gospodarczy, a także "istotne interesy Wielkiej Brytanii", w tym sytuację tysięcy brytyjskich obywateli.

"Potwierdzenie zobowiązania Korei Północnej do podjęcia zapisanych w Deklaracji z Panmundżomu wysiłków na rzecz kompletnego rozbrojenia nuklearnego na Półwyspie Koreańskim jest sygnałem, że Kim Dzong Un nareszcie dostrzegł, że jedynie zmiana kursu politycznego może doprowadzić do bezpiecznej i opartej na dobrobycie przyszłości obywateli Korei Północnej" - ocenił szef resortu dyplomacji.

Johnson zaznaczył, że "wciąż potrzeba wiele pracy i mamy nadzieję, że Kim nadal będzie negocjował w dobrej wierze w celu przeprowadzenia całkowitej, weryfikowalnej i nieodwracalnej denuklearyzacji". "Wielka Brytania będzie nadal wspierała Stany Zjednoczone w wysiłkach na rzecz doprowadzenia do rozbrojenia nuklearnego na Półwyspie Koreańskim" - zapewnił.

Po historycznym szczycie, który miał miejsce we wtorek w Singapurze, Trump i Kim podpisali wspólne oświadczenie, w którym Kim Dzong Un zobowiązał się do starań o "całkowitą denuklearyzację" Półwyspu Koreańskiego, a Trump - do udzielenia KRLD gwarancji bezpieczeństwa. W dokumencie nie sprecyzowano jednak, o jakie konkretnie gwarancje chodzi, ani nie podano konkretnego harmonogramu likwidacji północnokoreańskiego arsenału jądrowego.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)