Brytyjscy taksówkarze i kierowcy zleceniowi mają instalować monitoring w pojazdach

brytyjscytaksowkarzeikiero.jpg

Nowe brytyjskie przepisy licencyjne nakładają na taksówkarzy i kierowców realizujących przejazdy na zlecenie, np. korzystajacych z aplikacji Ubera, obowiązek aktualizacji rejestru karnego co sześć miesięcy oraz zalecenie zainstalowania monitoringu w pojazdach.

Jak poinformowało we wtorek brytyjskie ministerstwo finansów, zgodnie z nowymi przepisami licencyjnymi taksówkarze oraz kierowcy realizujący przewozy na zlecenia będą musieli co sześć miesięcy przechodzić kontrolę pod kątem rejestru karnego. Resort chce także, żeby urzędy odpowiedzialne za wydawanie licencji zalecały kierowcom instalowanie w pojazdach kamer monitoringu, co ma być dla sektora "korzystne i proporcjonalne". Ponadto kierowcy będą musieli przechodzić szkolenia, które pomogą im rozpoznawać pasażerów, którzy mogli paść ofiarą nadużyć lub przemocy i odpowiednio w tej sytuacji reagować.

Rząd zdecydował się przyjąć nowe regulacje po ujawnieniu nadużyć, jakich dopuszczali się przewoźnicy w kilku brytyjskich miastach.

"Wiemy, że większość kierowców oferuje bezpieczne usługi dla społeczności. Jednak po tym, jak doszły do nas informacje o niebezpiecznych sytuacjach, które miały miejsce m.in. w Rochdale, Oksfordzie, Newcastle czy Rotherham, musimy zrobić więcej, żeby chronić pasażerów przez osobami, które wykorzystują swoją pozycję lub zaufanie, jakim darzy je klient" - powiedział w oświadczeniu brytyjski minister transportu Grant Shapps.

W ubiegłym roku Oksfordzie kierowca Ubera zgwałcił pasażerkę. Natomiast w Rotherham lokalni taksówkarze zaangażowani byli w siatkę pedofilską.

"Chcemy, żeby urzędy wydające licencje kierowcom jak najszybciej wdrażały te nowe, surowe standardy, gwarantujące, że kierowcy posiadają odpowiednie kwalifikacje, żeby przewozić pasażerów i blokujące tych, którzy ich nie mają" - dodał szef brytyjskiego resortu transportu.

W listopadzie ubiegłego roku Uber stracił licencję na usługi przewozowe w Londynie w wyniku oskarżeń o to, że nie zapewnia pasażerom wystarczającej ochrony. Koncern zatrudniał w stolicy Wielkiej Brytanii niemal 45 tys. kierowców. Teraz firma stara się odzyskać licencję. (PAP)

 

Obraz Thomas Loyen z Pixabay