Doradca rządu: szybsza reakcja na epidemię zmniejszyłaby liczbę zgonów

doradcarzaduszybszareakcja.jpg

Gdyby brytyjski rząd zadziałał o tydzień lub dwa tygodnie wcześniej w kwestii epidemii koronawirusa, zrobiłoby to dużą różnicę, jeśli chodzi o liczbę zgonów - powiedział w piątek prof. Ian Boyd, jeden z członków Naukowej Grupy Doradczej ds. Sytuacji Kryzysowych (SAGE).

"Bardzo wczesne działanie było naprawdę ważne i chciałbym, żebyśmy zadziałali tydzień lub dwa tygodnie wcześniej, to zrobiłoby dużą różnicę w kwestii stromości krzywej infekcji i tym samym śmiertelności. Myślę, że to jest naprawdę kwestia numer jeden - czy mogliśmy działać wcześniej? Czy były tam sygnały wcześniej?" - mówił w stacji BBC Boyd, profesor biologii z uniwersytetu St. Andrews w Szkocji, który zaczął uczestniczyć w spotkaniach SAGE przed miesiącem. W SAGE, która doradza rządowi w kwestii reakcji na różnego typu sytuacje kryzysowe, nie tylko epidemie, zasiada ponad 50 osób.

Boyd zasugerował, że rząd oparł swoją początkową ocenę sytuacji na podstawie danych o rozprzestrzenianiu się SARS, który jest mniej zakaźny niż obecny koronawirus. SARS był wcześniej nieznaną chorobą, która zaczęła się rozprzestrzeniać na całym świecie w 2003 roku. Zakaziło się wówczas ponad 8 000 osób, a zmarło prawie 800, z czego pięć na sześć w Chinach i Hongkongu. Powiedział, że Wielka Brytania i inne kraje europejskie były mniej przygotowane i wolniejsze w reakcji niż te, które doświadczyły SARS.

Wskazał, że ministrowie otrzymali "bardzo szczerą i bardzo jasną" radę od głównego doradcy naukowego rządu Patricka Vallance'a i naczelnego lekarza Anglii Chrisa Whitty'ego, ale zwrócił uwagę, że przy podejmowaniu decyzji ministrowie biorą pod uwagę także kontekst społeczno-polityczny.

"Można wskazać palcem na ministrów i polityków, że nie chcą słuchać rad naukowych. Można wskazać palcem na naukowców za to, że nie są wystarczająco dobitni. Ale w ostatecznym rozrachunku trzeba brać też pod uwagę opinię publiczną. Myślę, że niektórzy politycy chcieliby zareagować wcześniej, ale w ich opinii prawdopodobnie nie było to wykonalne, ponieważ ludzie prawdopodobnie nie zareagowaliby w taki sposób, w jaki ostatecznie zareagowali" - wyjaśnił.

Według podanego w czwartek po południu bilansu, w Wielkiej Brytanii z powodu Covid-19 zmarły do tej pory 36 042 osoby.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)