Finlandia w żałobie po śmierci Nykaenena

finlandiawzalobieposmierci.jpg

Wiadomość o śmierci legendarnego skoczka narciarskiego Matti Nykaenena sprawiła, że Finlandia znajduje się w stanie szoku i nieformalnej żałoby narodowej - podkreślają dziennikarze fińskiej telewizji YLE.

Jednocześnie wskazują, że barwne i pełne skandali życie sportowca po zakończeniu kariery zostało wykorzystane bez żadnych skrupułów przez żądne sensacji i okrutne media.

"Nastrój w Finlandii przypomina od rana żałobę narodową, ponieważ wszyscy Finowie znali Mattiego na dobre i na złe. Dzisiaj mówi się jednak głównie o osiągnięciach sportowych. To on przecież podczas swojej kariery podwyższał oglądalność telewizji i wyludniał ulice, a później swoimi ekscesami nakłady tabloidów, których był codziennym gościem i tematem" - skomentował Mikael Oivo z kanału telewizji publicznej YLE.

Janne Groenroos, fiński korespondent szwedzkiej telewizji opisał, że "dzisiaj Finlandia oglądając poranne dzienniki budziła się do życia w kompletnym szoku nie wierząc w podawaną wiadomość".

Fińskie gazety koncentrują się głównie na sportowej karierze czterokrotnego mistrza olimpijskiego przypominając ją seriami zdjęć i filmami w wydaniach internetowych podkreślając, że jest uznawany za skoczka narciarskiego wszech czasów. Przypomina się, lecz już drugoplanowo, liczne skandale w życiu prywatnym, alkoholizm i kary więzienia.

Gazety publikując zdjęcia Nykaenena we fraku i z orderami za zasługi dla kraju piszą, że „był ważną osobą dla Finlandii i bywalcem corocznego balu 6 grudnia z okazji święta niepodległości w pałacu prezydenckim w Helsinkach, gdzie zaprasza się zasłużone osoby”.

W głównym komentarzu YLE podkreślono, że "Matti zawsze mówił, że najlepiej czuł się w powietrzu, gdzie był kompletnie sam. Chciał latać przez całe życie i w końcu wykonał swój ostatni lot... do nieba w wieku zaledwie 55 lat. Odszedł od nas orzeł skoczni, który stał się dzięki swojemu boskiemu talentowi bohaterem narodowym".

"W lecie dowiedział się o zaawansowanej cukrzycy i poważnie podupadł na zdrowiu. Lecz jeszcze w piątek wysportowany brał udział w koncercie w znanej restauracji w Helsinkach, na który sprzedano wszystkie bilety już kilka tygodni wcześniej. Dzisiaj z nami go już nie ma i jeszcze nie zdajemy sobie sprawy z ogromu tej straty" - napisał dziennik "Helsingin Sanomat".

Gazeta podkreśliła, że "złota era legendarnego skoczka trwała zaledwie dekadę, a resztę wyjątkowo kolorowego życia wypełnił niestety alkohol".

W Norwegii i Szwecji media również wspominają Nykaenena.

W jednym z ostatnich obszernych wywiadów, który przeprowadził ze skoczkiem w listopadzie na Wyspach Kanaryjskich norweski dziennik "Dagbladet" i opublikował go w poniedziałek, Nykaenen powiedział, że "w porównaniu do mojego życia to sądzę, że w piekle nie jest najgorzej".

Szwedzki dziennik "Aftonbladet" skomentował tę wypowiedź stwierdzeniem, że "Matti przez całe życie powoli, lecz wysoko leciał zmierzając do nieba, ale co raz trafiał na boczny wiatr i wpadał w czarną dziurę. Teraz już bez żadnego obciążenia leci do swojego celu".

Szwedzka telewizja SVT skomentowała, że dla Finlandii Nykaenen był tak wielką legendą, jak dla Szwecji alpejczyk i ikona sportów zimowych Ingemar Stenmark "z tą różnicą, że napędzany był promilami".

Norweski dziennik "VG" ocenił, że Nykaenen był "prekursorem i jedną z pierwszych gwiazd, które świadomie lub nie sprawiły, że sport ma dzisiaj pozycję świata celebrytów. Można powiedzieć, że wprowadził do skoków narciarskich rock and roll i w tej dyscyplinie można go porównać do Diego Maradony i Lionela Messiego".

"W tym co robił zawodowo był od nas wszystkich lepszy. Życie prywatne też przypominało skocznię z ogromną szybkością najazdu, odległościami skoków i niebezpiecznymi różnicami wysokości" - napisał norweski dziennik "Aftenposten". (PAP)