Tokio - faworyt turnieju kwalifikacyjnego na drodze polskich siatkarek

faworytturniejukwalifikac.jpg

Reprezentacja Niderlandów, jeden z faworytów rozgrywanego w Apeldoorn turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio, będzie w czwartek kolejnym rywalem polskich siatkarek. Gospodynie zawodów mają już dwie wygrane na koncie i zapewniły sobie awans do półfinału.

Podopieczne Giovanniego Caprary zwyciężyły bez straty seta Azerbejdżan oraz Bułgarię i zagrają w sobotnim półfinale. Zwycięstwo nad biało-czerwonymi zagwarantuje im pierwsze miejsce w grupie. Polki, które na inaugurację pokonały Bułgarię 3:1, w środę odpoczywały.

Przyjmująca Natalia Mędrzyk nie ukrywa, że jej drużynę czeka znacznie trudniejsza przeprawa niż w pierwszym spotkaniu.

"To zespół, który praktycznie nie ma słabych punktów. Jest dobry w ataku, w obronie, natomiast w przyjęciu również prezentuje się solidnie, choć to czasami zależy od tego, które zawodniczki są na boisku. Żywiołowa drużyna, a do tego grająca u siebie, więc publika będzie jej pomagać. A my musimy zdecydowanie więcej pokazać niż przeciwko Bułgarii" - oceniła.

Niderlandki w ostatnich mistrzostwach Starego Kontynentu nie awansowały do półfinału i zostały sklasyfikowane na piątym miejscu. Po tej imprezie podziękowano za pracę dotychczasowemu szkoleniowcowi Jamie Morrisonowi i obowiązki selekcjonera powierzono Caprarze. Przed Włochem władze niderlandzkiej federacji postawiły jasny cel - awans na igrzyska olimpijskie.

Kilka polskich zawodniczek po drugiej stronie siatki spotka swoje koleżanki z klubu. Joanna Wołosz występuje razem z Robin De Kruijf w Imoco Volley Conegliano, a Magdalena Stysiak i Agnieszka Kąkolewska grają w innym włoskim zespole - Savino Del Bene Scandicci z Lonneke Sloetjes.

Obie reprezentacje spotkały się w maju ubiegłego roku podczas ostatniej edycji Ligi Narodów. Spotkanie rozegrano w... Apeldoorn, a zakończyło się wygraną podopiecznych Jacka Nawrockiego 3:1.

Początek meczu Polski z Niderlandami o godz 19.30.

Z Apeldoorn - Marcin Pawlicki (PAP)