Johnson: czas na interwencjonizm gospodarczy i inwestycje

johnsonczasnainterwenc.jpg

Brytyjski premier Boris Johnson powiedział w poniedziałek, że rząd powinien stosować aktywne i interwencjonistyczne podejście do gospodarki, a do wyjścia z kryzysu wywołanego epidemią potrzeby jest program w rodzaju amerykańskiego New Deal z lat 30.

"Osobiście uważam, że rząd powinien teraz kontynuować aktywne i interwencjonistyczne podejście" - powiedział Johnson w rozmowie z Times Radio, stacją radiową uruchomioną w poniedziałek przez dziennik "The Times". "Ale jest to również sposób, aby dać biznesowi pewność, aby umożliwić wznowienie inwestowania, przyjmowanie ludzi z powrotem (do pracy), tworzenie nowych miejsc pracy i napędzanie nowego wzrostu" - dodał.

Powiedział, że powrót do polityki oszczędności byłby błędem, gdyż gospodarka potrzebuje teraz aktywnego impulsu podobnego to tego, jaki po wielkim kryzysie z lat 30. zeszłego wieku dał Stanom Zjednoczonym prezydent Franklin D. Roosevelt. Program ten, nazwany New Deal, zakładał wielkie inwestycje infrastrukturalne i uruchomienie robót publicznych, co pomogło Stanom Zjednoczonym wyjść z kryzysu.

"To jest moment na rooseveltowskie podejście w Wielkiej Brytanii" - mówił Johnson, wyrażając przekonanie, że zwiększone wydatki publiczne zwrócą się, bo Wielka Brytania pozostaje dynamiczną i produktywną gospodarką.

We wtorek brytyjski premier ma przedstawić wielki plan inwestycji gospodarczych w celu wyprowadzenia kraju z kryzysu spowodowanego przez pandemię. Jak zapowiedział, w planie tym zostaną podwojone wydatki inwestycyjne, a rząd nadal będzie wspierał zarówno firmy, jak i pracowników. Od początku pandemii brytyjski rząd przeznaczył na pomoc dla gospodarki, jak się szacuje, 133 miliardy funtów.

Johnson przyznał, że epidemia koronawirusa jest katastrofą dla Wielkiej Brytanii, ale nie czas teraz na przeprowadzanie dochodzenia, gdzie zostały popełnione błędy w reagowaniu na nią. "To była katastrofa - nie owijajmy w bawełnę. To był absolutny koszmar dla kraju, kraj doznał głębokiego szoku" - mówił.

Podkreślił, że rząd jest winien wszystkim, którzy zmarli i cierpieli, przyjrzenie się dokładnie, "co poszło nie tak i kiedy". Zastrzegł jednak, że kiedy wciąż trwa walka z epidemią, poświęcanie ogromnej ilości czasu na wyjaśnianie tego nie jest właściwe. "Ale cały czas wyciągamy wnioski z tej lekcji" - zapewnił.

Według danych przekazanych w niedzielę przez ministerstwo zdrowia w Wielkiej Brytanii z powodu Covid-19 zmarło do tej pory 43 550 osób - co jest trzecią największą liczbą na świecie, po Stanach Zjednoczonych i Brazylii - przy czym ten bilans obejmuje tylko zmarłych, u których obecność koronawirusa potwierdzono testami.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)