Potrzebna zmiana przepisów dotyczących konkurencyjności

potrzebnazmianaprzepisow.jpg

Wielka Brytania potrzebuje zmiany przepisów dotyczących konkurencyjności, by poradzić sobie z dominacją dużych koncernów technologicznych, takich jak Facebook, Google i Amazon, a także poszerzyć możliwości wyboru klienta - wynika z audytu przeprowadzonego na zlecenie brytyjskiego rządu.

Jak podał Reuter, według autorów opublikowanego w środę raportu potrzebne jest też stworzenie nowego organu ds. konkurencji, z doświadczeniem w tej branży. Audyt wskazuje również m.in. na potrzebę przekazania obywatelom kontroli nad ich danymi osobistymi, co miałoby ułatwić klientom zmienianie konkurujących ze sobą platform i usług. Ponadto autorzy zalecają, aby mniejsze firmy również uzyskały dostęp do danych użytkowników platform społecznościowych, które obecnie zatrzymują one dla siebie.

Odpowiadający za publikację prof. Jason Furman z amerykańskiego uniwersytetu Harvarda, zauważył, że sektor cyfrowy przyniósł wiele wymiernych korzyści, jednak odbyło się to kosztem rosnącej dominacji kilku firm. Zaznaczył, że zaproponowane w przeglądzie rekomendacje mają "zapewnić wzrost ekonomiczny dzięki brytyjskim start-upom i innowacjom, które dadzą klientom większy wybór i ochronę".

Organizacja TechUK reprezentująca ponad 900 firm technologicznych, łącznie zatrudniających 700 tys. osób ocenilła, że audyt zawiera kilka pozytywnych sugestii. Dyrektor generalny TechUK Julian David zaznaczył jednak, że "złe regulacje mogą stanowić tak samo dużą barierę dla konkurencyjności i innowacji jak działalność monopolistyczna". Zaapelował jednocześnie, aby ramy prawne, które zostaną wdrożone, tworzyły środowisko przyjazne i pozwalające konkurować z innymi gospodarkami na świecie.

Jak przypomniał Reuters, duże koncerny technologiczne były w ostatnich latach krytykowane przez polityków w Europie i w Stanach Zjednoczonych, chodziło m.in. o udostepnienia danych użytkowników przez Facebooka czy sposób pozycjonowania wyników wyszukiwania przez Google.

Wielka Brytania, podobnie jak Francja i Włochy, zaproponowała wprowadzenie nowych podatków cyfrowych mających niwelować luki pozwalające międzynarodowym koncernom technologicznym na obniżanie kwot wpłacanych do budżetów państw. Na początku marca minister finansów Francji Bruno Le Maire ocenił, że podatek dla firm technologicznych w wysokości 3 proc. od przychodów uzyskiwanych we Francji może przynieść budżetowi państwa nawet 500 mln euro rocznie. Według polityka nowy podatek ma objąć koncerny, których przychody ze świadczenia usług cyfrowych osiągają globalną wysokość co najmniej 750 mln euro, we Francji zaś plasują się na poziomie co najmniej 25 mln euro. Gazeta "Le Parisien" poinformowała wówczas, że danina obejmie nie tylko tzw. firmy GAFA, czyli Google'a, Amazona, Facebooka i Apple'a, ale też Ubera, AirBnB, Booking i Criteo. (PAP)